Wywiad z Mileną Koperą, profesjonalistką w wykonywaniu stylizacji paznokci w Manicure Artist

Wywiad przeprowadzony z Mileną Koperą, właścicielką salonu kosmetycznego Manicure Artist w Warszawie. Swoje doświadczenie zdobywała pracując w najbardziej prestiżowych Warszawskich salonach autoryzowanych O.P.I. Uczestniczyła również w licznych sesjach zdjęciowych znanych marek, współpracowała z projektantami mody podczas sesji i pokazów. W wywiadzie przeprowadzonym z Panią Mileną dowiemy się, jak wyglądały początki, z jakimi trudnościami musiała się zmierzyć, a także jak wygląda codzienna praca kosmetyczki.

Redakcja: Skąd taki pomysł na biznes?
Milena Kopera: To złożona historia z kilkoma zwrotami akcji. Wszystko zaczęło się bardzo wcześnie, pasja do robienia paznokci rodziła się stopniowo, a z każdym rokiem rosła w siłę. Pierwszy zestaw do manicure’u dostałam na 15 urodziny od rodziców. Zawierał lampę UV, kilka pilników, polerek, narzędzia, akryl, żel, kilka lakierów zwykłych i oczywiście brokat sypki! Na początku robiłam paznokcie tylko sobie i szło mi bardzo marnie… co mnie oczywiście zniechęciło, ponieważ z natury jestem niecierpliwa. Rzuciłam w kąt mój zestaw na jakiś czas. Pierwszy raz odkurzyłam go przed balem półmetkowym w liceum. Zrobiłam paznokcie sobie i kilku koleżankom z klasy. Podobnie było przed balem studniówkowym, potem znowu nastąpiła przerwa.

Zaraz po maturze, pełna optymizmu przeprowadziłam się do Warszawy i znalazłam pracę jako kelnerka w restauracji. Za pierwsze zarobione pieniądze wykupiłam sobie trzy kursy stylizacji paznokci. Zaczęłam studiować ekonomię na jednej z warszawskich uczelni, ale już po pierwszym semestrze zdałam sobie sprawę, że owszem, nauka łatwo mi przychodzi, ale nic w tym kierunku mnie nie pociąga… Nie widziałam siebie ani w roli księgowej ani kasjerki w banku. Dlatego po pierwszym semestrze studiów, zapisałam się do policealnej szkoły kosmetycznej. Rzuciłam pracę w gastronomii i znalazłam nową, już jako manicurzystka.

Pamiętam jeden z egzaminów ustnych na ekonomii, kiedy profesor zapytał mnie dlaczego mam dwie nieobecności na jego zajęciach. Odpowiedziałam, że ciężko mi pogodzić dwie szkoły i pracę. Zapytał o drugą szkołę, więc opowiedziałam o mojej pasji do kosmetyki. Profesor dopytywał skąd taki wybór, przecież to zupełnie różne kierunki. Wtedy już byłam pewna, że moim marzeniem jest mieć w przyszłości salon kosmetyczny. Nawet pracę licencjacką na ekonomii pisałam na temat sprzedaży usług w salonie kosmetycznym. Później już konsekwentnie podążałam za marzeniem. Skończyłam kolejny kierunek – kosmetologię i niezliczoną ilość kursów szlifujących fach w ręku. Kilka razy zmieniałam miejsca pracy, żeby jak najlepiej poznać rynek kosmetyczny. Zbierałam doświadczenie w osiedlowych zakładach i prestiżowych salonach kosmetycznych. Miałam możliwość uczestniczenia w sesjach zdjęciowych, pokazach mody oraz w kampaniach reklamowych. Każdy z tych projektów był super wydarzeniem ale nadal czułam, że mi to nie wystarcza. Cały czas konsekwentnie budowałam w głowie wizję czegoś własnego. I chyba nawet ja sama nie spodziewałam się, że to nastąpi tak szybko. Z własną działalnością ruszyłam gdy miałam 24 lata. Na początku w formie usług mobilnych. Rok później wynajęłam gabinet w salonie fryzjerskim i zaprosiłam do współpracy Jowitę oraz Martę, moje serdeczne koleżanki z poprzednich miejsc pracy. Zaczęło nam przybywać klientów, więc przekształciłam część niezagospodarowanej przestrzeni w lokalu na kolejne stanowisko i wtedy do naszego zespołu dołączyła Kasia. Pod koniec zeszłego roku zdecydowałam się na kolejny krok i wynajęłam lokal, w którym się obecnie znajdujemy. Tutaj ostatecznie skompletowałam nasz zespół fantastycznych kobiet, profesjonalistek w swoim fachu. Dołączyły do nas: manicurzystka Jana, wizażystka Monika, oraz kosmetolog Kinga.

Redakcja: Jak wyglądały początki firmy? Czy było trudno?
M.Kopera:Budowanie czegoś od zera, bez znajomości, w obcym mieście, nigdy nie jest łatwe. Pamiętam jedną sytuację, to było rok przed rozpoczęciem działalności. Bardzo mi się podobał lokal, który został wystawiony na przetarg do wynajęcia. Złożyłam ofertę, byłam podekscytowana. Po upływie wyznaczonego terminu na odpowiedź zapytałam jakie jest rozstrzygnięcie przetargu. Okazało się, że moją ofertę przebiła inna kosmetyczka, która prowadziła już wcześniej własny biznes i wzbudziła większe zaufanie niż ja, 23-latka ubrana na sportowo. To było przykre doświadczenie, poczułam, że to niesprawiedliwe, ale jednocześnie bardzo zmotywowało mnie to do działania. Znalezienie idealnego miejsca zajęło mi prawie rok. Wynajęłam gabinet niedaleko wcześniej wspomnianego lokalu. Droga jaką przeszłam przez te 4 lata była wyboista i pełna zakrętów, które szczęśliwie udawało mi się pokonywać. Z wielu trudnych sytuacji wyniosłam mnóstwo cennego doświadczenia, na którym bazuję każdego dnia. Nauczyłam się pokory, której uważam, że wcześniej mi brakowało. Z każdego gorszego momentu starałam się wyciągnąć wnioski i znaleźć pozytywy sytuacji. Nauczyłam się swobodnie rozmawiać z ludźmi, a to bardzo cenna umiejętność w naszej branży. Mam coś takiego w genach, że się nie poddaję i staram się motywować ludzi wokół mnie. Pochodzę z pracowitej rodziny. Moi rodzice prowadzili swoją firmę, siostra prowadzi firmę i brat również. Siostra wspiera mnie od samego początku, w każdym momencie, w każdej możliwej formie. Jestem jej za to bardzo wdzięczna. Za rozmowy motywujące, podnoszące na duchu. To w dużej mierze dzięki niej udało nam się przetrwać czas epidemii. Podsumowując, w prowadzenie własnej działalności zawsze wpisane jest to, że nieustannie będziemy napotykać trudności. Ważne żeby się nie poddawać i wyciągać z nich wnioski. Na początku wydawało mi się, że wszystko pójdzie lekko, teraz z perspektywy czasu widzę ile pracy kosztowało mnie to, aby być w tym miejscu, w którym jestem dziś. Wiadomo, nie zawsze wszystko idzie po mojej myśli. Raz coś się popsuje, innym razem któraś z dziewczyn się rozchoruje i inne. Tak jak w życiu, są problemy i trzeba je rozwiązywać.  Ale jednak posiadając wrodzoną żyłkę przedsiębiorcy, umiejętność szybkiego myślenia oraz niejednokrotnie trochę szczęścia, udaje się iść do przodu. A wtedy satysfakcja ze spełnionego marzenia wynagradza wszystkie trudności.

Redakcja: Jakie zabiegi ma Pani w swojej ofercie?
M.Kopera: Skupiamy się przede wszystkim na paznokciach, wizażu oraz kosmetyce twarzy i ciała. Moim marzeniem było stworzenie miejsca, gdzie kobiety zasięgną fachowej porady jak dbać o skórę, będą mogły wykonać zabiegi w przyjemnej atmosferze z naciskiem na wysoką jakość i profesjonalizm. W naszym salonie wykonujemy: stylizacje paznokci, zabiegi podologiczne, przedłużanie paznokci, makijaże okolicznościowe, hennę pudrową, depilacje, oczyszczanie twarzy, przedłużanie rzęs i wiele innych. Obsługujemy również Panów, co bardzo nas cieszy, że dbanie o wygląd oraz kondycję skóry i paznokci jest coraz bardziej popularne wśród mężczyzn.

Redakcja: Na co przede wszystkim musi Pani zwracać uwagę podczas wykonywania zabiegów?
M.Kopera: Dla mnie i mojego zespołu priorytetem jest sterylność, czystość i wysoka jakość usług. W naszym salonie nie istnieje coś takiego jak np. „manicure ekspresowy”, ponieważ u nas każda usługa ma ustalony czas wykonania, nie śpieszymy się, stawiamy na jakość. Mam charakter perfekcjonistki, dlatego zwracam uwagę na bardzo wiele szczegółów. Począwszy od ciągłego szlifowania umiejętności swoich i zespołu, po czystość, estetykę, wystrój gabinetów i nienaganny wizerunek każdej z nas. Uwielbiamy rozmawiać z klientkami, w naszej pracy jest to niezwykle ważne. Wiemy, że klienci cenią nas za atmosferę, która panuje w salonie. A tej by nie było, gdyby nie idealnie dobrany zespół. My nie tylko razem pracujemy, ale szczerze się lubimy i jesteśmy koleżankami po godzinach pracy, pomagamy sobie i wspieramy się w trudnych chwilach. Z pełną odpowiedzialnością mogę przyznać, że mam cudowne dziewczyny w zespole.

Redakcja: Jak wygląda Pani praca na co dzień w salonie?
M.Kopera: Każdego dnia pracuję z klientami, wykonując usługi. Zajmuję się głównie robieniem paznokci, a wymyślne i drobiazgowe zdobienia to mój konik! Uwielbiam przedłużać paznokcie, uszczęśliwiać panny młode, inspirować pomysłami na zdobienia – spełniam się artystycznie w tej roli. Wykonuję też zabiegi podologiczne: usuwanie modzeli, odcisków i wrastających paznokci. Dbam o to, aby na bieżąco sprawdzać jakość usług. Zawsze zanim wykonamy usługę na kliencie, testujemy ją kilkukrotnie na sobie. Głównie dlatego, żeby sprawdzić efekty i być dla klientów rzetelną żywą reklamą. Ciągle śledzę nowinki kosmetyczne, wyszukuje nowe kolory i zabiegi, zajmuję się reklamą, prowadzeniem social mediów i generalnie wszystkim. Sprawia mi to ogromną radość. Mam ciągłą potrzebę samodoskonalenia, dlatego uważam że wybrałam idealną branżę, w której rozwój jest dynamiczny. Mam ogromne szczęście, bo robię to co kocham, żadnej ze wspomnianych czynności nie traktuję jak przykrego obowiązku. Wręcz przeciwnie – każdą z nich mnie napędza i wykonuję ją z pasją i zaangażowaniem.

Redakcja: Co najbardziej lubi Pani w swojej pracy?
M.Kopera: Uwielbiam kontakt z ludźmi. Z większością klientek znam się już kilka lat, wiele z tych relacji przeniosło się do życia prywatnego. Uważam, że nie spełniłabym się w innym zawodzie. Kiedyś zastanawiałam się jaką inną profesję mogłabym wykonywać, ale niestety nic nie przyszło mi do głowy. Prowadzenie własnej działalności daje mi ogromną satysfakcję i codzienny zastrzyk pozytywnej adrenaliny. Bywa tak, że cały dzień, tydzień lub nawet przez dłuższy okres układa się nie po mojej myśli. Ale w momencie kiedy już uda mi się „wepchnąć” całość na dobre tory, jestem z siebie bardzo zadowolona.

Lubię pracować i widzieć tego szybkie efekty. Lubię ten moment kiedy klientka wstaje z fotela i mówi, że czuje, że jej stopy po zabiegu są jakby 2 kg lżejsze. Albo kiedy wychodzi od nas z salonu nie mogąc oderwać wzroku od swoich dłoni. Wtedy jest moment kiedy mam pełną satysfakcję ze swojej pracy.


Redakcja: Po czym rozpoznać dobry salon kosmetyczny?
M.Kopera: Dobry salon powinno wyróżniać kilka cech. Przede wszystkim nienaganna czystość i profesjonalne wyposażenie.

Podstawą w dzisiejszych czasach jest pakiet jednorazowych pilników, które klienci mogą zabrać z sobą po skończonym zabiegu oraz zestaw sterylnych narzędzi zapakowanych w woreczek do sterylizacji, na którym znajduje się termoindykator zabarwiony na czarno, świadczący o tym, że proces sterylizacji przebiegł prawidłowo.

Powinno się zwracać uwagę na czystość gabinetów, stanowisk, urządzeń, a w razie wątpliwości można poprosić o dodatkową dezynfekcję powierzchni. Każda kosmetyczka powinna zacząć od dezynfekcji obszaru, na którym będzie pracować, odpowiednio dobranym preparatem.

Usługi powinien wykonywać wykwalifikowany personel z co najmniej ukończoną szkołą kosmetyczną. Biorąc pod uwagę moją drogę nabierania doświadczenia uważam, że nie wystarczy kilkudniowy kurs aby stać się profesjonalistą w danej dziedzinie. To są niezliczone ilości godzin nauki i praktyki, oczywiście na początku na sztucznych pomocach naukowych, a dopiero później pod okiem wykwalifikowanej osoby na żywym organizmie.

Personel powinien wzbudzać zaufanie i sprawiać dobre wrażenie od samego wejścia do salonu, a właściwie od pierwszego kontaktu: rozmowy telefonicznej lub wiadomości. Mnie osobiście przekonują opinie klientów, sposób odpowiedzi na pytania jeśli szukam jakiegoś miejsca dla siebie. Wygląd kosmetyczki ma również ogromne znaczenie, powinna być ona wizytówką sama w sobie.

Jeśli po wizycie klient chce wracać do takiego miejsca, umawia się na kolejny termin, jest zadowolony z usługi i obsługi – to z pewnością wizyta spełniła oczekiwania.

Wykop!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.




*