Jak zacząć przygodę?

Wywiadu udzielił Paweł Filipek, instruktor nurkowania

Aquanaut Diving – https://aquanaut.pl/

Redakcja: Skąd pomysł na biznes?
Paweł Filipek: Nurkowanie odkąd pamiętam było moją pasją i każdy wolny czas poświęcałem na zanurzeniu się w wodzie. Bez znaczenia, czy to były Polskie jeziora i kamieniołomy czy lazurowe wody w egzotycznych krajach. Wystarczyło tylko raz spróbować żeby się w tym zatracić. W pewnym momencie poczułem, że jestem od tego uzależniony! Do tego stopnia, że jak nie nurkowałem, to źle się czułem… Po prostu musiałem wejść do wody. To uczucie spokoju i nieważkości było tak wszechobecne, że przeniknęło może życie do reszty. Nigdy dotąd nie myślałem o nurkowaniu jako o sposobie na życie, to był sport, pasja, hobby realizowane w wolnym czasie. Piąłem się po szczeblach kariery nurkowej, aż w pewnym momencie już nic nie zostało i kolejnym krokiem było zostanie instruktorem. Zastanawiałem się czy jest mi to potrzebne, czy rzeczywiście chcę wejść na drogę profesjonalną i czy jestem gotowy uczyć innych nurkowania. Ostatecznie się zdecydowałem. Poszedłem na kurs instruktorski w 2008 roku i to co przeżyłem do dziś pamiętam. Ponad dwa tygodnie od rana do wieczora, nauka, testy, standardy i tak na przemian. Zajęcia w basenie i na wodach otwartych. To był bardzo intensywny czas i bardzo dużo się wtedy nauczyłem. Nie tylko jako instruktor, ale też jako zwykły rekreacyjny nurek. Moja świadomość jako nurka poszybowała, zdałem sobie sprawę z tak wielu rzeczy i nauczyłem się tak dużo, że ciężko było ten ogrom wiedzy udźwignąć. To było uczucie jakbyś przestał spoglądać przez dziurkę od klucza, a miał przed sobą szeroko otworzone drzwi. Jejku! jaki byłem uskrzydlony! Kiedy zdałem swoje egzaminy i oficjalnie zostałem instruktorem nurkowania PADI, marzyłem o tym żeby wykorzystać swoją nową wiedzę i uprawnianie i uczyć innych. To był moment kiedy spotkałem się z rzeczywistością. Osób chętnych na kurs nurkowania było dużo, ale niekoniecznie chcieli uczyć się u „świeżaka” instruktora, który nie ma doświadczenia. W sumie się nie dziwiłem, bo sam kiedyś szukałem instruktora doświadczonego. W końcu, bądź co bądź, ten człowiek miał mnie zabrać pod wodę. Moja kariera instruktorska zaczęła się od szkolenia znajomych, rodziny i przyjaciół. Już wtedy widać było, że to co się nauczyłem na kursie to nie wszystko, ponieważ to co jest w praktyce czasami ciężko jest przewidzieć. Można się przygotowywać latami, a i tak nie sposób przewidzieć wszystkich scenariuszy. Prowadziłem kursy dla kogokolwiek kto tylko chciał, by nabrać doświadczenia. Wszystko to łączyłem z pełnym etatem w korporacji, co nie było łatwe. Ciężko było wówczas mówić o jakichkolwiek finansach. To było dalej hobby ale na innym poziomie. Trzeba zwrócić uwagę na to, że żeby dla kogoś poprowadzić kurs nurkowania trzeba mieć dla tej osoby cały sprzęt. Przecież jak przyjdzie kursant to on nic nie ma, żadnego sprzętu i oczekuje że wszystko dostanie. Nawet jak to jest ktoś z rodziny czy przyjaciel to wydał na ten kurs jakąś tam kwotę i chciałby dostać to za co zapłacił. Ja miałem to szczęście, że mogłem korzystać z zaplecza i infrastruktury mojego przyjaciela, instruktora który od wielu lat prowadził swoje Centrum Nurkowe. Gdyby nie ta pomoc, to nie miałbym szans na zdobycie doświadczenia nie wspominając o przeprowadzeniu jakiegokolwiek kursu. W pewnym momencie ilość moich kursantów była na tyle duża, że mogłem dla nich zorganizować wyjazd na nurkowanie na Filipinach. To był dla mnie prawdziwy sprawdzian i sukces. I tak mijały lata, a dokładnie 10 lat, kiedy liczba moich kursantów rosła, nabierałem doświadczenie, zacząłem szkolić więcej i więcej, organizowałem wyjazdy nurkowe. Potem na kursie pojawiły się dzieci i ich rodzice. Czas poświęcany nurkowaniu, wyjazdom i kursantom w połączeniu z pracą etatową zaczął przekraczać 24 godziny. Doba stała się za krótka.

Przyszedł czas by podjąć decyzję co dalej i tu główną rolę odegrała moja ukochana żona. Tylko dzięki niej zdobyłem się na odwagę by porzucić pracę w korporacji i całkowicie poświęcić się nurkowaniu. To niesamowicie ważne by w tak krytycznych chwilach w życiu mieć przy sobie ukochaną osobę, która wspiera i pomaga realizować marzenia. Posiadanie swojego Centrum Nurkowego było moim marzeniem odkąd pierwszy raz zanurzyłem się w basenie. Nigdy nie sądziłem, że to kiedyś będzie realne bo przecież „to nie jest normalna praca”. Okazuje się, że jest. Nie można rezygnować z marzeń ale do ich realizacji potrzeba wsparcia najbliższych. I tak przeszedł ten moment, kiedy otworzyłem swoje własne Centrum Nurkowe i zająłem się szkoleniami na pełny etat.
Redakcja: Czy nurkowanie to już sport ekstremalny?
Paweł Filipek: Nurkowanie to sport gdzie jesteśmy pod wodą, a woda to nie jest nasze naturalne środowisko. Przebywanie i oddychanie pod wodą to są ekstremalne dla ludzkiego ciała warunki, ale czy nurkowanie każde i w każdym momencie jest ekstremalne? Myślę, że nie. Może być, ale nie musi aż tak bardzo jak np. skakanie ze spadochronem czy latanie szybowcem. Nurkowanie jest fantastyczne pod tym kątem, bo każdy sam dla siebie wyznacza limity głębokości, granice do których czuje się komfortowo. Można nurkować tylko do powiedzmy 15 metrów i cieszyć się, podziwiając rafę koralową, ale można też zejść na dziesiątki metrów i podziwiać wraki. To wszystko zależy od indywidualnych oczekiwań. Oczywiście im głębiej tym bardziej musimy być wyszkoleni, a co za tym idzie uzyskać odpowiedni certyfikat nurkowy, stopień. Głębokość nie jest celem samym w sobie, ale też może być. Wielu osobom zależy właśnie na głębokości i chcą pobijać swoje indywidualne rekordy i to jest normalne, ale taka sama ilość, o ile nie więcej, chce jedynie cieszyć się nurkowaniem na rafach podczas wakacji i to też jest w porządku. Nurkowanie ma dać radość, przyjemność z obcowania z naturą. Nie musi być ekstremalne, ale to czy takie jest zależy od każdego nurka indywidualnie.

Redakcja: Dlaczego szkolenia w tym sporcie są tak ważne?
Paweł Filipek: Kiedy nurkujemy jesteśmy pod wodą i tak jak już wspomniałem, woda nie jest naszym naturalnym środowiskiem. Fakt że możemy spędzać czas pod wodą to zasługa technologii, sprzętu który nam to umożliwia. Żeby cieszyć się nurkowaniem w bezpieczny sposób musimy dokładnie wiedzieć jak ten sprzęt używać. Musimy być przygotowani na to co się może z tym sprzętem stać. W obecnych czasach wyposażenie jakie mamy ze sobą pod wodą jest na tyle niezawodne, że praktycznie nie słyszy się o wypadku nurkowym w wyniku awarii sprzętu. Nie mniej jednak trzeba być tego świadomym i wiedzieć jak sobie w sytuacji awaryjnej poradzić, co właśnie uczymy się na kursie. Kolejną kwestią jest zachowanie każdego nurka pod wodą i indywidualne predyspozycje. Przykładem może być chociażby to, że nie każdy oddycha tak samo, jedna osoba szybciej inna wolniej i każdy nurek zużywa swoje powietrze w innym tempie. Co w sytuacji kiedy by komuś zabrakło powietrza? Co zrobić? Dlatego właśnie nie nurkuje się pojedynczo tylko zawsze w parach, by móc pomóc osobie takiej pomocy potrzebującej. Scenariusze w sytuacjach awaryjnych, mimo że mało prawdopodobnych, są elementami szkolenia nurkowego. Zanurzając się w wodzie wchodzimy do środowiska, które wywiera na nas ciśnienie. Jak reaguje nasz organizm na takie ciśnienie? Czy to jest dla nas bezpieczne? Fizjologia i fizyka nurkowania stanowi ważny element wiedzy, który kursanci poznają na kursie. Dlaczego nie można wstrzymywać oddechu, jak wyrównać ciśnienie w uszach i wiele innych zagadnień. Na pierwszy rzut oka wydaje się to skomplikowane ale w rzeczywistości takie nie jest. To są podstawowe zagadnienia i trzeba je poznać by cieszyć się bezpiecznie nurkowaniem.

Redakcja: Jak długo firma jest już na rynku?
Paweł Filipek: Nasze Centrum Nurkowe oficjalnie ruszyło w 2018 roku, ale historia szkolenia i prowadzenia kursów zaczęła się 10 lat wcześniej. Można by się zapytać dlaczego tak długo mi to zajęło. Z perspektywy czasu myślę, że powinienem być bardziej odważny zakładając swoją firmę, ale do każdej decyzji trzeba dojrzeć. Mi zajęło to ładnych kilka lat.

Redakcja: Czy nurkowanie jest bezpieczne?
Paweł Filipek: Nurkowanie to sport jak każdy inny. Niesie ze sobą pewne ryzyko ale daleko mu do „rosyjskiej ruletki”. Jesteśmy pod wodą i różne rzeczy mogą się wydarzyć. Możemy nurkować na 10 metrach i podziwiać rafę w Egipcie i może nas sparzyć koral, dotknąć meduza czy możemy się skaleczyć o samą skałę. O takich niebezpieczeństwach bym bardziej mówił niż o tym, że ktoś nie wypłynął. Nurkujemy w grupie, do głębokości do jakich mamy uprawnienia, jesteśmy przeszkoleni i najczęściej mamy w pobliżu instruktora lub przewodnika, na powierzchni jest ekipa zabezpieczająca lub łódź z zestawem ratowniczym. Te środki bezpieczeństwa są naturalne i obowiązkowe, ale czy często są potrzebne? Mają być i koniec bo nigdy nic nie wiadomo. Osobiście uważam, że nurkowanie jest bezpieczne do czasu kiedy zdajemy sobie sprawę z zagrożeń i jesteśmy świadomi co robimy. Żaden przeszkolony i świadomy nurek nie pozwoli sobie na odstępstwa od procedur i zlekceważy zagrożenia.

Redakcja: Czy każdy może nurkować?
Paweł Filipek: Ten sport kojarzy się z nienagannym zdrowiem, wysportowaniem i „fit” sylwetką. To nie do końca prawda. Jedyną przeszkodą do uprawiania nurkowania są choroby układu sercowego i oddechowego. Poza tym przebyte operacje np. na otwartym sercu i epilepsja. Przeciwwskazaniem jest również ciążą, ale to ze względu na brak jednoznacznych badań potwierdzających wpływ ciśnienia na płód. Jak nie masz takich schorzeń i nie jesteś w ciąży to śmiało możesz nurkować. Dokładnie tak! Możesz nie mieć kończyn, być osobą z niepełnosprawnościami a i tak możesz nurkować. W naszym Centrum Nurkowym prowadzimy również szkolenia nurkowe dla osób z niepełnosprawnościami. Nie ma znaczenia czy ta niepełnosprawność jest wrodzona czy nabyta. Możesz nurkować, a jak tylko spróbujesz to nie będziesz chciał przestać. Osoby przykute do wózków inwalidzkich jak tylko wchodzą do wody czują wolność i brak ograniczeń. Nawet osoby niewidome nurkują. Ile razy spotkałem się z reakcją „niewidome? nurkują? a co oni zobaczą?” no właśnie zobaczą, a dokładniej odczują nurkowanie niejednokrotnie bardziej niż osoby widome. Wyobraź sobie osobę niewidomą, która dotykiem rozpoznaje przedmioty, odczuwa świat. Taka osoba fizycznie jest sprawna, więc nie ma medycznych przeciwwskazań by nurkowała i taka osoba wchodzi do wody, jest prowadzona przez instruktora, podąża za nim, a kiedy instruktor daje jej znak „teraz coś dotkniesz”, wystawia ręce do przodu, a instruktor prowadzi jej dłonie np. na skały rafy lub muszle. Osoba niewidoma potrafi spędzić całe nurkowanie w jednym miejscu, klęcząc na kolanach i dotykając wszystkiego w pobliżu, zanurza dłonie w piasku, przesuwa je po szkieletach korali i poznaje podwodny świat na swój sposób. Te osoby po nurkowaniu, kiedy spotykamy się całą grupą na podsumowaniu, mają najwięcej do powiedzenia co „widziały” pod wodą.

Redakcja: Czy w Polsce są ciekawe miejsca, w których można nurkować?
Paweł Filipek: W Polsce mamy dużo ciekawych miejsc nurkowych, ale ze względu na lokalizację nie możemy mówić o takich warunkach jak w egzotycznych krajach. Wiele osób ceni Bałtyk i nurkowania na wrakach, mamy też wszelakie kamieniołomy i jeziora. Jako akweny szkoleniowe bardzo dobrze się nadają, ale nie spodziewam się, żebyśmy mieli ruch turystyczny nurków którzy chcą zanurzyć się w tych wodach. Ani widoczność, ani temperatura nam nie sprzyjają, dlatego wybieramy jako destynacje nurkowe Morze Czerwone czy Adriatyk. To nie znaczy że w Polsce nurkować się nie da. W okolicach Wrocławia mamy przynajmniej kilka akwenów, gdzie możemy wybrać się na nurkowanie i czerpać z tego przyjemność.

Wykop!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.




*