Polityczna hucpa?

Referendum w sprawie odwołania Jack Majchrowskiego staje się coraz bardziej realne. Inicjatywa kierowana przez byłego posła Łukasza Gibałę zebrała już ponad 30 tys. podpisów i brakuje jej jeszcze raz tyle. Tymczasem urzędnicy obecnego prezydenta kontraktują, zaś PiS przygląda się temu wszystkiemu z dystansem. Jak cała sprawa może skończyć się dla Krakowa i jego mieszkańców?

Łukasz Gibała znany jest z wielu politycznych działań. Był już politykiem PO i Twojego Ruchu, sprawował mandat radnego sejmiku wojewódzkiego oraz posła, kandydował również na prezydenta miasta. Jego ambicje polityczne, mimo wielu porażek, wcale jednak się nie maleją. Teraz przedsiębiorca planuje wysadzić ze stanowiska Jacka Majchrowskiego. I choć wydaje się być na straconej pozycji, to w najbliższych miesiącach zapowiada się niezła hucpa.

Wniosek o referendum w sprawie odwołania prezydenta został złożony w Państwowej Komisji Wyborczej 23 maja. Początkowo ze strony magistratu nie mieliśmy odzewu ani żadnych działań, stosowanych w kontrze do inicjatywy Stowarzyszenia Logiczna Alternatywa. Doczekaliśmy ich się jednak w późniejszym okresie, gdy zaczęły napływać pierwsze informacje dotyczące ilości zebranych podpisów pod wnioskiem. 8 czerwca było to 25 tysięcy, zaś kilka dni później już 30 tys., czyli połowa ze wszystkich, jakie potrzebne są do przeprowadzenia referendum. Czas na wykonanie tego „zadania” stronnicy Gibały mają do 20 lipca. Jeśli utrzymają obecną tendencję, do krakowianie pójdą do urn. Będzie to wydarzenie polityczne dużej wagi, bo zazwyczaj referenda w sprawie odwołania prezydentów, odbywały się w mniejszych miastach. Choć trzeba przyznać, że PiSowi udała się ta sztuka w stolicy kraju, a ostatnio nad odwołaniem prezydenta głosowano w Kielcach. W obu przypadkach jednak bez powodzenia. Za każdym razem (także w przypadku mniejszych gmin) chodzi o frekwencję.

By referendum było ważne, do urn musi pójść 3/5 wyborców, którzy udział wzięli w ostatnich wyborach samorządowych. Po pierwsze trudniej zmobilizować jest obywateli do głosowania w nietypowych terminach (Tych poza ogólnopolskimi, gdy kampania wyborcza nagłośniona jest w całym kraju. Szczególnie dobitnie pokazują to wybory uzupełniające do Senatu, gdzie zazwyczaj frekwencja oscyluje wokół 10 proc.), po drugie zaś prezydent, którego chcą odwołać, nie namawia do głosowania przeciwko takiemu wnioskowi, lecz do pozostania w domu. Taką drogę, co zresztą nie jest żadnym zaskoczeniem, wybrał Jacek Majchrowski.

Łukasz Gibała ma zatem spore szanse, by doprowadzić do referendum, jednak znikome by w ten sposób pozbawić swojego politycznego oponenta prezydentury. Platforma Obywatelska jest przeciwna tej inicjatywie, zaś PiS nie zamierza się aktywnie w nią włączać. A bez mobilizacji elektoratów obu tych partii nie ma szans na powodzenie.

Szczególnie istotna jest teraz pozycja Prawa i Sprawiedliwości. Doskonale wiemy, że stanowisko prezydenta Krakowa jest celem partii Kaczyńskiego od lat. To konserwatywne miasto, gdzie prawicowe ugrupowanie uzyskuje bardzo dobre wyniki. Tymczasem od 14 lat rządzi nim lewicowiec i postkomunista. W dodatku PiS-owi brakuje prezydenta w którymś z największych miast w kraju. Obecnie jednak formacja ta nie ma nawet kogo wystawić do ewentualnej walki z Majchrowskim. Najbardziej rozpoznawalne osoby trafiły przecież do sejmu. Nie można oczywiście wykluczać takiej

opcji, że ktoś z parlamentarzystów będzie prowadził kampanię wyborczą, ale już teraz doskonale wiemy, że nikt się do tego nie pali. Zresztą lokalni działacze rządzącej krajem partii wolą poczekać n rozwój wypadków. Po pierwsze liczą na wewnętrzne problemy PO i ewentualny rozpad tej partii. Po drugie zaś takie referendum będzie właściwie wojną pomiędzy Majchrowskim oraz Gibałą. A zatem środowisko prezydenta może wyjść z niego osłabione. A PiS nie wyda w tym celu ani jednej złotówki.

Istnieje jeszcze jedna opcja. Gibała zbiera odpowiednią liczbę podpisów, referendum odbywa się i jest ważne, Majchrowski zostaje odwołany, przez kilka tygodni rządzi komisarz, a finalnie przyśpieszone wybory wygrywa… Majchrowski. Wtedy cała inicjatywa okazałaby się stratą kilku milionów złotych, politycznym zmieszaniem, ośmieszeniem demokracji oraz problemami dla miasta. Bo do momentu powołania nowego prezydenta podejmowanie ważnych decyzji byłoby sparaliżowane.

A co tak w ogóle Gibała zarzuca Majchrowskiemu? Według niego prezydent pozwala na zabetonowanie miasta, a rocznie w Krakowie 600 osób umiera z powodu smogu. Kolejny zarzut jaki stawia Stowarzyszenie Logiczna Alternatywa, dotyczy obsadzania ważnych stanowisk znajomymi Majchrowskiego. Tutaj stronnicy byłego posła najgłośniej mówią o przypadku Jana Tajstera, który mając zarzuty prokuratorskie objął kierownictwo w Zarządzie Infrastruktury Komunalnej i Transportu. Co prawda został on odwołany po kilku dniach, jednak cała sprawa bardzo negatywnie odbiła się na magistracie.

Środowisko prezydenta oczywiście się broni. Działania Gibały określają „politycznym awanturnictwem”. Według urzędników były polityk Twojego Ruchu chce się w ten sposób wypromować i nie interesuje go wcale dobro krakowian. Podkreśla się również, i jest to bardzo słuszna uwaga, że referenda w sprawie odwołania prezydenta powinny mieć w miejsce w przypadku nadzwyczajnych wydarzeń. Przecież wyborcy półtora roku temu wyraźnie opowiedzieli się za Majchrowskim. Czy w tym czasie wydarzyło się coś nadzwyczajnego?

To jednak nie wszystko Współpracownicy prezydenta oskarżają Gibałę o zniesławienie, zgodnie z artykułem 212 kk. Jedną z oskarżających jest wiceprezydent Katarzyna Król. Spotka się ona z inicjatorem referendum w sądzie, bo ten w jednym z wywiadów miał powiedzieć, że urzędniczka dostała swoją posadę przed laty za ofiarowanie drogocennego zegarka Janowi Tajsterowi.

Trudno też odgadnąć, jakie są rzeczywiste cele samego Łukasza Gibały. Nawet jeśli uda się odwołać Majchrowskiego, to trudno przypuszczać, by to liberalny przedsiębiorca objął po nim stery. Jego powiązani z Januszem Palikotem czy też kontestowanie przeprowadzenia Światowych Dni Młodzieży w Krakowie, nie wróżą mu najlepiej w konserwatywnym mieście. Ale może Gibała bardzo mocni wierzy w swój talent polityczny.

Atmosfera zatem gęstnieje i robi się coraz bardziej napięta. Na pewno nie skorzystają na niej mieszkańcy, niewielkie są też szanse, że Jacek Majchrowski szybciej odejdzie ze stanowiska. Być może zwycięzcą okaże się – zgodnie z zasadą, że gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta – Prawo i Sprawiedliwość.

Wykop!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.




*